O aktywności jeszcze inaczej!

 

 

Do tego artykułu zainspirowała mnie rozmowa z Edytą Niewińską pisarką takich opowieści jak „Kosowo”, „Levante” czy „Pod powierzchnią”, być może którąś z nich już czytałaś. Jeśli jeszcze nie, to gorąco Ci je polecam. Edyta zapytała mnie, jak odnaleźć radość w aktywności? I skąd często w nas wiąże się ona z przymusem?

 

Pisałam już we wcześniejszych artykułach, jak dobrze na nas wpływa aktywność, która uwalnia nas od trudnych doświadczeń. Dzięki niej w końcu jest szansa nie tylko poczuć siebie, tego, kim jesteśmy, ale także, aby pozbyć się z naszego ciała napięcia i zatrzymanych emocji. Na początku, jak z każdym nawykiem dbania o siebie, pojawia się mnóstwo wymówek. To naturalne, warto jest się nim przyjrzeć i odpowiedzieć, co faktycznie nam one odbierają? Nasz wspaniały mózg, a zwłaszcza kora nowa uwielbia analizować, zastanawiać się, powracać do przeszłości i badać korzyści, wszystkie za i przeciw a także wybiegać w przyszłość i już wiedzieć wyobrażenia tych efektów. Przez co nie robimy nic. A chodzi tylko o impuls, aby to zrobić, czyli spróbować policzyć np. do pięciu i zacząć od takiej aktywności, która Tobie przynosi jak najwięcej radości. Nawet, jeśli zaczynasz już działać w tej materii, to z czasem może pojawić się taki wewnętrzny przymus: muszę zamiast: chcę.

 

Co z nim zrobić? Dlaczego on, czyli ten wewnętrzny dialog bywa taki uciążliwy?

 

Najczęściej jest wynikiem naszych wczesnych doświadczeń zwłaszcza tych szkolnych i przekonań, jakimi przesiąknęliśmy. Jeśli jesteś z pokolenia X to wiesz, że to były trudne i specyficzne czasy pod względem społeczno-kulturowo-politycznym. W tym okresie było wiele opresyjności, podporządkowania się innym, robienia czegoś, dla skostniałych zasad, bez uwzględniania i poszanowania naszych potrzeb oraz wartości. To jest cena, jaką indywidualnie zapłaciliśmy i z którą warto się rozliczyć dla własnego dobra psychofizycznego. Oczywiście jest wiele metod psychoterapii, które pomagają nam sobie z tym dialogiem poradzić. Jeśli naprawdę nam on odbiera sprawczość i ciągle towarzyszy ból psychiczny, to warto zrobić ten krok, aby sobie pomóc.

Czasem jednak już wystarczy spojrzeć z innej perspektywy na nasz wewnętrzny dialog i zobaczyć, czym np. rodzic lub krytyk się kierował, jaką on swoją potrzebę i wartość chciał zaspokoić. Nie oceniać, tylko zrozumieć i wybaczyć.

 

A wracając do aktywności fizycznej zauważyłam pewną tendencję: albo osoba jest na bakier z aktywnością i jej nie znosi. Albo ją uprawia i wówczas mocno ciśnie, zwłaszcza, kiedy uprawia bieganie lub jogę. Jeśli mnie trochę już znasz, to wiesz, że nie jestem zwolenniczką skrajnych rozwiązań, tylko wypracowaniem własnego modelu dbania o swoją kondycję fizyczną.

 

Kiedy w kwestii aktywności nie robisz nic i zaczynasz mieć zadyszkę podbiegając do autobusu, czy idąc po schodach np. na 4 piętro to odbierasz sobie prawo do dbania o siebie? W ten sposób przerzucasz odpowiedzialność za to jak się czujesz i na ile masz sił witalnych na otoczenie oraz na innych.

Kiedy znowu ciśniesz na maxa, uprawiasz wspomniane biegi lub jogę, bo jest taki trend, bo muszę, bo chce komuś coś udowodnić, bo chcę być po prostu najlepsza za wszelką cenę itp.  To odbierasz sobie szansę poczucia wewnętrznego flow, czystej radości, które m.in., nasze wewnętrzne dziecko potrzebuje, aby rozkwitać i przede wszystkim czuć ze sobą połączenie?

 

Kiedy pojawia się niezdrowa rywalizacja ze sobą i innymi oraz ciągle parcie na wynik, na jego poprawienie, udoskonalenie to najczęściej pojawia się frustracja, niezadowolenie i krytykowanie siebie? To sprawia, że przychodzi niemoc a w dalszej perspektywie poczucie winy oraz rezygnacja z tego, co dla Ciebie jest ważne. Oczywiście, jeśli dochodzisz do takich wniosków, że aktywność jest całym twoim życiem to przechodzisz na zawodowstwo i to staję się twoją pracą, formą zarabiania. Jeśli jednak chcesz zacząć lub już uprawiasz jakąś aktywność to po prostu oddychaj! Oddychaj, nie podchodź do niej zbyt poważnie i łap z niej to, co jest najlepsze. Twoje nastawienie, czyli podejście wpłynie już na obniżenie niepokoju związanego na początku z samą myślą, a potem z uprawianiem danego sportu. Bo, gdy pojawia się stres to naturalnie spłyca nam się oddech i włącza się tryb ucieczki lub walki. Zamiast podejmować działanie z otwartością i ciekawością, często rezygnujemy z niej już na starcie. Stąd zawsze w takich sytuacjach należy wziąć głęboki oddech. Pooddychać przeponą, aby dać upust skumulowanej energii. Po to, aby docelowo poczuć nieocenioną ulgę i czystą radość z dbania o siebie. Bo to nie wyścig, a Twoje życie!

 

Dziękuję Ci za przeczytanie mojego artykułu.

Mam nadzieję, że przyniósł Ci cenne wskazówki i dał Ci chwilę refleksji i zatrzymania.

Możesz teraz:

  • -Dodać poniżej komentarz. Odpowiadam na wszystkie i są źródłem inspiracji do tworzenia jeszcze lepszych treści dla Ciebie.
  • -Udostępnić ten wpis, jeśli uważasz, że jest wartościowy i może komuś pomóc.
  • -Śledzić mój FanPage, aby być na bieżąco z aktualnościami.
  • -Napisać do mnie na adres kontakt@annabezdziecka.pl
  • -Zarezerwować termin na 20-min. bezpłatną konsultację na stronie https://www.annabezdziecka.pl/rezerwacje/

 

 

 

Photo by Anna Bezdziecka, własnego autorstwa